OMAN Canyoning Challenge 2017

Pomysł na zimowy wyjazd kanioningowy powstał z końcem polskiego lata. Kręcąc globusem po obydwu półkulach, pośród kilku analizowanych regionów padło na Półwysep Arabski.

Atuty, które zaważyły nad wyborem Omanu jako celu, poza pięknymi, majestatycznymi kanionami (często w skali XXL) to m.in: niezwykły tygiel kulturowy, bezpieczeństwo, przychylność miejscowej ludności, dzika, nieujarzmiona przez człowieka przyroda, możliwość taniego przelotu, niskie (porównywalne z Polską) koszty działania na miejscu, bliskość ciepłego Morza Arabskiego (gdzieś pośród polskiej zimy).

Naszą podroż zaczęliśmy na podkatowickim lotnisku Pyrzowice, gdzie na znak-sygnał zjechaliśmy się z Dąbrowy Górniczej, Katowic, Szczecina, Norwegii, Niemiec i Warszawy. Kolejno odlicz – ośmioro kanionierów, większość członkowie Speleoklubu Dąbrowa Górnicza, wszyscy sympatycy KANIONING.NET !

Wyjazd, kierowany przez Grzesia i Moniqę (Docentów), to dziesięć  wspaniałych dni, z których każdy, od momentu wypożyczenia na lotnisku w Dubaju naszych aut do chwili ich zdania, pękał w szwach od ilości działań, zadań, atrakcji, dobrych emocji, …
Ciężko zebrać i upchnąć w czasoprzestrzeń  bloga nasze liczne przygody, wątki czy rozkminy, dlatego jego streszczenie  przyjmie formułę subiektywnego spisu z natury, dając każdemu z uczestników przestrzeń na dopowiedzenie własnej historii:

Dubaj po zmroku, samochodowe formalności, turystyczne zakupy, nawigacja, nocna droga do Omanu, nie zielona granica, nieco biurokracji, wizy, urzędowe karteczki, arabska muza, gwiazdy. Oman, kima gdzieś przy głównej drodze (nieopodal czynnej od rana stacji benzynowej).

Pobudka, szybka szama, droga w kierunku miasteczka Nizwa,  gwarny targ, zwierzęta hodowlane, obejście fortu w Nizwie,

wymiana dolarów, aromatyczny pakistański obiad.  Droga w kierunku Wadi Ghul i Jebel Shams (najwyszy szczyt Omanu o wysokości 3 009 m),

zjazd z utwardzonych dróg, odcinki 4×4, piasek, pył,

nocleg w górach na krawędzi kanionu Wadi Ghul tzw. Grand Kanionu Omanu.

Przed zachodem księżyca pobudka, gwar poranka, słodka herbata, droga w góry Al-Hadżar do Wadi Ghul.

kozy, rekonesans kanionu Wadi Ghul z buta, opustoszała wklejona w skały malownicza wioska Ghul. Okazały, różnorodny, wielki!

W środku  opustoszałego kanionu, na środku omańskiego odludzia spotykam Michała, kolegę z klasy z podstawówki (bardzo pozytywnie i ciepło pamiętam go ze szkoły, a od końca ósmej klasy podstawówki  nie miałem z nim żadnego kontaktu), ferrata (B miejscami C), sprawność, szybko na pik, upalnie, biegiem po auta.

Zjeżdżamy z gór, w nagrodę hinduski obiad, rozmowa przez tel. z Eqą.

Kolejne odcinki 4×4, wysoko w górach nocleg, przełęcz, silny porywisty wiatr, kosmiczne pełnie księżyca,

pobudka przed wschodem słońca, szutrowa serpentyna 4×4, dojazd pod kanion Snake.  Rekonesans, śniadanie,

deficyt paliwa, brak paliwa, start kanionu Snake, liny, skoki, kąpiele, uczta dla zmysłów, spokój ducha.

Pierwszy mokry kanion, banany przyklejone do twarzy, 4×4,  zwiedzamy zieloną oazę pośród piaszczystych gór miasteczko Balad Sayt,

góry, szutry, serpentyny, off road, utwardzona droga, biesiada po hindusku, tankowanie pod korek, regionalne soki i nektary.  Tniemy do Muskatu, nocleg w city na portowych falochronach, pięknie, ciepło, kwieciście.

Świt, Wielki Meczet Sułtana Kabusa, dotykamy historii, dotykamy religii , dotykamy zwyczajów, porównujemy, rozpędzamy myśli .

stołeczny targ, zwiedzanie,

droga wzdłuż wybrzeża w kierunku kolejnego regionu kanioningowego, przystanek nad lokalnym bluehallem.

Miejscowości Tiwi, lokalna kuchnia rybna, nadmorski seans filmowy, obserwujemy wschód księżyca i słońca nad wzburzonymi falami, kima na klifie o który rozbiją się fale Morza Arabskiego.

Walentynki, sycące śniadanie, szutrowe drogi  do kanionu Ta’ab, głęboki, euforyczny, piękny, z dużą ilością lazurowej wody, głazy wielkości ciężarówek, skoki, tobogan, znów euforycznie, rekreacyjne wspinanie, poręczowanie wyjścia.

Lokalna ryba, pyszne dodatki, przejazd w góry, nocleg, niezwykła „tropikalna” dolina, ukrop, wilgoć 200%, blask księżyca, komary, pobudka: 3.00, 3.30: wyjazd do kanionu Tiwi, przez 2,5 godziny paka pikapu,

górska droga, wielki kanion, śniadanie, opustoszała osada na końcu świata (Umq Bir), imponujący system melioracji, mekka wspinaczkowa, pianki, start, skoki, zajady, wodospady, jaskinie, lazur wody, dużo pływania, wąż w kanionie, … – magia, euforia, lewitacja, zen, …

Ryba lub kurczak, telefon do Eqi, bieżące zakupy, senność, kolejny nocleg pod linią Oriona nad samym morzem.

Pobudka, zero zakwasów, kleszcz, majestatyczny wschód słońca, szama, droga do turystycznego kanionu Wadi Shab, parnie, rekreacyjnie, pięknie, masa skoków, jaskinia, gorące wodospady, bajkowo.

 

 

Ruszamy w kierunku pustyni Wahiba Sands, arabska muzyka, ładowanie sprzętu, tankowanie wachy, uzupełnienie wody, coffee shop, wjazd do ogromnej piaskownicy, euforia, ciekawość świata, bieganie po wydmach, podróż do dzieciństwa.

Zachód słońca, gwiazdy, nocleg, pobudka, zachód księżyca, jazda po pustyni na winogrono,  kręcenie bączków, wielbłądy, wyścigi 4×4, błyszczące oczy, zakrzywienie czasoprzestrzeni, wolność, …

Autostrada, arabska muzyka, powrót nad morze, jazda po plażach, kąpiele w morzu, suszenie szpeju, kąpanie homara, kąpiele słoneczne, daktyle, czekolada E.Wedel’a, suszenie pianek, klarowanie sprzętu.

Droga kierunek Muskat, nocleg, piaszczysta plaża pomiędzy meczetami, droga do granicy, formalności, Dubaj, tel. do Eqi, zwiedzanie, niechęć dla przepychu i komercjalizmu, różnorodność przedmieścia, korki, multi-kulti, szama, przepak, lotnisko, brak coca-coli w strefie bezcłowej, czekoladki, samolot, twardy sen, Pyrzowice, czekający  Falcon, Dąbrowa, poczucie spełnienia, sen, droga do domu, Eqa.

Skąpość informacji o pokonanych kanionach jest zamierzona. Tytuł do opisania głównej naszej aktywności – kanioningu, ze wszystkimi szczegółami technicznymi, przypadnie Docentom i będzie mieć miejsce już niebawem na stronie KANIONING.NET .

Uczestnicy:

„KTO JAK NIE MY I KIEDY JAK NIE TERAZ” – los ponownie zetknął mnie z niezwykłymi, wspaniałymi, kolorowymi, nietuzinkowymi ludźmi: Moniką, Asią, Olgą, Gosią, Asią, Grzesiem, Michałem.  Niektórych znałem wcześniej i mieliśmy już okazję działać kilka razy, innych identyfikowałem tylko z barwnych środowiskowych opowiadań. Z częścią mam zaszczyt się przyjaźnić, od wszystkich mogę czerpać wiedzę garściami, wszyscy na swój sposób mi imponują i inspirują.

Są świetnymi kompanami, którzy potrafią grać w jednej drużynie, planować, wspierać się w najróżniejszych sytuacjach – na co dzień, a nie tylko w kryzysach, których na tym wyjeździe nie doświadczyliśmy.  Panujące relacje, partnerstwo, dobra energia, empatia, wszystko to jest równie ważne jak miejsce z którym się scalaliśmy.

Transport:

Tanie loty do Dubaju można zakupić za kilkaset złotych. Podczas  naszych działań korzystaliśmy z dwóch bliźniaczych Toyot 4×4 FORTUNER. Przy wyborze pojazdów kierowaliśmy się przede wszystkim stosunkiem parametrów (wielkości, osiągów 4×4, pojemości silnika, zasięgu, możliwości transportu osób w pozycji lezącej w następstwie sytuacji awaryjnej, … ) do ceny.
Aby jak najszybciej dostać się do Omanu, zdecydowaliśmy się wypożyczyć samochody już w Dubaju. Z praktycznych informacji warto dodać, że przy przekraczaniu granicy konieczne jest posiadanie tzw. No Objection Letter – zgody wypożyczalni na przekroczenie granicy oraz karty samochodu.
Zadbaliśmy również o dodatkowe ubezpieczenie na wypadek częstych w Omanie kolizji z pieszymi. Bardziej zamożny portfel, zagwarantowałby zapewne większe i mocniejsze pojazdy – choć z perspektywy czasu wiemy już, że nasz wybór był bardzo trafny. (Nasi wyprawowi kierowcy dzwonią co jakiś czas do wypożyczalni w Emiratach, by posłuchać  z nostalgią pracy silników)

Podczas wyjazdu każda z Toyek przejechała ok 2400 km, z czego znaczną część trasy po świetnie rozbudowanej infrastrukturze autostradowej. Resztę po drogach szutrowych i kamienistych z odcinkami offroad’owymi (liczne podjazdy, zjazdy, trawersy), piaskach pustyni, kamieniach, korytach wyschniętych rzek czy dzikich plażach Morza Arabskiego.

Jeżdżąc poza ubitym szlakiem należy uważać na ostre kamienie i kolczastą roślinność, oraz często przyodzianych w ciemne stroje lokalsów – nie wszystkie drogi prowadzą od razu do Rzymu.

Paliwo:

Litr benzyny (98 oktanowej) kosztuje 2 złote, pełen 60 litrowy bak paliwa + 20 litrowy kanister kosztował w przybliżeniu 160 pln, co na czterech podróżujących w aucie kanioningowców stanowiło koszt wysokości 40 pln. Litr benzyny na stacji był tańszy od butelkowanej wody, a jakość paliwa doskonała.

Należy jednak pamiętać,  że kilkudziesięciokilometrowe odcinki 4×4 są benzynożerne, a stacje benzynowe „gęstnieją” dopiero przy drogach szybkiego ruchu lub w większych miasteczkach.
Nam zdarzyło się jechać na oparach przez góry po paliwo, dlatego zasada „pół baku to sygnał do tankowania pod korek” + rezerwowy kanister w bagażniku jest godna zapamiętania i przestrzegania.

Nawigacja:

Podczas wyjazdu nasza główna nawigatorka korzystała z telefonu komórkowego z zainstalowanymi aplikacjami Maps.me i Here w oparciu o wcześniej wgrane mapy Omanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, oraz uprzednio zidentyfikowane i wprowadzone punkty pośrednie/docelowe. Sporadycznie nawigacja wspomagana była również poprzez aplikację Google Maps.

Noclegi:

Turystykę w Omanie można podzielić na dwa główne nurty: drogie, pełne przepychu  bazy hotelowe, wyspecjalizowane firmy oferujące pełen wikt i opierunek wraz z opieką przewodników lub podróże na własną rękę (noclegi pod chmurką). To drugie to dla nas bajka, możliwość rozbijania się wszędzie, spanie w hotelach nie pod pięcioma czy siedmioma, ale pod tysiącami gwiazd. Nad brzegiem morza, na górskiej przełęczy, na pustyni, w górskiej dolinie, etc.

  

Obozowemu życiu poza pięknem dzikiej przyrody, pięknymi ludźmi, pikanterii dodawał księżyc, który w bezchmurne noce zamieniał noc w dzień.

Zakupy:

Życie towarzyskie, zwłaszcza dużych miast , toczy się w centrach handlowych, a w Dubaju obiekty, tak jak wszystko w okolicy, przybierają wielkość dużych stadionów piłkarskich (np. Dubai Mall przy „Wieży Kalifa” to ponad: 1200 sklepów (w tym mega supermarket), 300 restauracji, całość o łącznej powierzchni  1 124 000 m2 (112,4 ha ) – całkowita wysokość sąsiadującej z Mall’em Wieży Burj Dubai „Kalifa” sięga 828 m.

W marketach tych występuje m.in. sieć supermarketów  Carrefour, gdzie można tam zaopatrzyć się w żywność z niemal całego świata, zbiorniki z wodą pitną, kanistry oraz wszelki osprzęt turystyczny tj. kartusze gazowe, palniki, grille jednorazowe. O dziwo, mimo całkiem sporego wyposażenia turystycznego, mieliśmy problem z zakupem karimat.

Zarówno w Omanie jak i w Emiratach, supermarkety są czynne do późnych godzin nocnych (najczęściej do 24). Ceny żywności są zbliżone do naszych krajowych, z wyjątkiem nabiału i mięsa, które jest dużo droższe. Trzeba pamiętać, że piątek w krajach arabskich jest dniem wolnym od pracy i większość sklepów jest wówczas zamkniętych. Duże supermarkety są otwarte.

W mniejszych miasteczkach czy miejscowościach występują dobrze zaopatrzone mniejsze sklepiki. Miejscem, które warto odwiedzić są też lokalne targowiska.

W Emiratach Arabskich jak i Omanie obowiązuje całkowity zakaz sprzedaży alkoholu :).

Wyżywienie:

Prawie w każdym miasteczku czy większym węźle komunikacyjnym znajdują się lokalne coffee shopy lub małe punkty gastronomiczne serwujące głownie potrawy kuchni indyjskiej i pakistańskiej.  Jedzenie w takich miejscach jest smaczne, pożywne, świeże i cenowo porównywalne z jedzeniem w tańszych polskich restauracjach. Zachęcam do korzystania z zasady „wielu lokalsów oznacza dobre jedzenie”.

Pogoda:

Tegoroczna zima była na Półwyspie Arabskim wyjątkowo sucha i „zimna” (choć w naszej ocenie i wedle standardów polskiego lata, to skwaru było aż nadto,). Dzień przed naszym wyjazdem, główną informacją podawaną w radiu i telewizji był olbrzymi korek na jednej z emirackich autostrach, spowodowany dużym opadem śniegu!  Podczas całego naszego wyjazdu, w północnej części Emiratów i Omanu panowały ulewne deszcze. „U nas” deszcz kropił tylko ostatniego dnia.

Było więc ciepło, a bardzo ciepło robiło się ze wschodem rannego słońca do chwili jego zachodu. Oczywiście różnica temperatur na pustyni i ranna pustynna rosa dała się nieco we znaki, w górach potrafiło wiać tak mocno, że śpiwory czy namioty trzeba było przyciskać kamieniami i osłaniać samochodami a w jednej z górskich dolin było tak wilgotno i parno jak w tropikach (komarzy raj) ale suma summarum to latem nad Bałtykiem życzymy sobie właśnie takiej najzimniejszej omańskiej zimy.

By zapewnić bezpieczeństwo działalności  kanioningowej, monitorowaliśmy ryzyko wystąpienia opadów (szczególnie nawalnych) przy wykorzystaniu lokalnej netowej karty sim – okienko na świat wielkości 2GB to koszt ok. 20 PLN.

Temperatury w Omanie były mocno zróżnicowane. Oman przywitał nas chłodną pogodą – w najwyższych górach w okolicach Jebel Shams w ciągu dnia było nieco powyżej 20°C , a nocą wychładzało się do 6°C. Znacznie cieplej było na wybrzeżu – temperatury dochodziły do 30°C, nocą spadając do 15°C – 18°C. Lato to tożsamy z Australią piekarnik.

Bezpieczeństwo czynne i bierne:

W Omanie nie istnieje górska służba ratunkowa, nie ma zespołów śmigłowcowych HEMS czy górskich SAR, a system ratownictwa medycznego dopiero rozkwita, co można zaobserwować w większych miastach, gdzie oprócz szpitali znajdują się stacje pogotowia ratunkowego. Planując wyprawę, od samego początku dużą wagę przykładaliśmy do zabezpieczenia medycznych oraz wysokościowych działań ratowniczych w obszarze naszej górskiej działalności (oczywiście w oparciu o naszych ludzi i nasz sprzęt).

 Dmuchając na zimne, na kilka miesięcy przed wyjazdem popełniliśmy dwa szkolenia przypominające w zakresie pierwszej pomocy i technik awaryjnych.

W naszej ocenie region jest bardzo bezpieczny i przyjazny turystom, w znacznej części kraju występuje dobry zasięg telefonii komórkowej (w górach bywa), na głównych drogach widać patrole policyjne, kamery monitoringu, videoradary, etc.

Przejścia graniczne, które pokonywaliśmy pomiędzy Emiratami a Omanem, były ubrane w procedury urzędnicze niczym Urząd m.st. Warszawy w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, ale podczas całej eskapady nie napotkaliśmy żadnych, najmniejszych nawet problemów ze służbami granicznymi, celnymi, policyjnymi  czy wojskowymi. Mamy za to zbiór dobrych doświadczeń w obcowaniu np. ze strażą miejską w Maskacie, gdzie pozwolono nam parkować za free nasze obrendowane logiem wyprawy Toyki na głównej przymorskiej promenadzie (w strefie płatnego parkowania), czy pomoc jaką otrzymaliśmy od przedstawiciela tej formacji w miasteczku Tiwi.

W rejonie nie występują choroby tropikalne, Omańczycy są bardzo pozytywnie usposobieni i przychylnie nastawieni do turystów, często ofiarują swoją pomoc czy inicjują przyjacielskie gesty, uśmiechy, …

Dzikie zwierzęta

Oman zamieszkuje wiele dzikich zwierząt m.in.: karakale, szakale, gazele Lodera, ariel, oryks, mangusty, rzadki gatunek żółwi czy nietoperze. Szczególną ostrożność należy zachować w obcowaniu z jadowitymi wężami i żmijami oraz pająkami i skorpionami.

Poprawność religijna:

W postępowym kraju muzułmańskim, jakim jest Oman, należy pamiętać o przestrzeganiu kanonów ubioru w miejscach publicznych, który zwłaszcza u kobiet oznacza porzucenie krótkich sukienek, szortów, zasłanianie ramion oraz dekoltu.

Mężczyźni nie powinni chodzić bez koszulek oraz zaczepiać miejscowych kobiet.

Pamiątki:

Turystyczne zakątki Omanu pełne są pamiątek, które w znacznej części pochodzą z Indii, Afryki, Azji czy Pakistanu. Wiele z eksponowanych przedmiotów upodabniana jest do starych przedmiotów z wieków minionych (kompasy busole, lampy, …).

Omańczycy specjalizują się w wytwarzaniu biżuterii ze srebra, są prawdziwymi arcymistrzami w tej dyscyplinie. Najbardziej rozpoznawalną pamiątką regionu jest kandżar – zakrzywiony, tradycyjny nóż z rzeźbioną pochwą i rękojeścią.

Zapraszamy na Film z wyprawy:

Jak rozpocząć przygodę z kanioningiem:

Przychylam się do opinii, że właściwa droga prowadzi przez Kurs Taternictwa Jaskiniowego, gdzie zdobywa się gruntowną wiedzę z zakresu technik linowych, wspinania i autoratownictwa.

Więcej o kanioningu …

Dziękujemy za wsparcie naszemu Speleoklubowi Dąbrowa Górnicza

Dokumentacja forotgraficzna: Monika Badurska, Krzysztof Jakucy  (TCT)

 

49 przemyśleń nt. „OMAN Canyoning Challenge 2017

  1. aż chce się rzucić w pizdu tą pracę w 112 i wyjechać na taką wyprawę.
    opis czyta się wspaniale
    wielki całus dla autora

  2. Obłędne widoki, widać tyle radości, cudne miejsca biwakowe, piękny canyoning, świetna relacja, gratulacje za organizacje

  3. Chylę czoła- piękna sprawa, organizacja jak zwykle cud, miód i orzeszki! tylko pozazdrościć oddechu orientem, adrenaliny i endorfin!

  4. Pozdrowienia dla całej Ekipy.
    Raj dla oka, pobudza do myślenia, motywuje do działania.
    Ludzie z pasją realizujący swoje marzenia – coś niesamowitego.

  5. Uwielbiam 🙂
    Poproszę o więcej takich wyjazdów i artykułów!
    Planujecie może jakiś pokaz slajdów?

      1. dziś nie dam rady ale informujcie na forum o kolejnych kanioningowych prezentacjach Waszych filmów i zdjęć. Na pewno zobaczymy się na SPELEOKONFRONTACJACH 2017, jestem ciekawa Waszych następnych przedsięwzięć. Życzę Wam samych sukcesów i pozdrawiam całe Zagłębie Dąbrowskie.

        Pozdrawiam, Buba

          1. Byłam, widziałam – jak to Docent dokladnie i z humorem opowiedziane. Kawal rzetelnej informacji poparty smaczkami wyprawowymi. Polecam 🙂

  6. Wyjazd pierwsza klasa! Bardzo fajna forma relacji w postaci skróconego „dziennika pokładowego” + kompendium praktyczno-technicznego.

  7. „Nie podążaj tam, gdzie wiedzie ścieżka. Zamiast tego pójdź tam, gdzie jej nie ma i wytycz szlak” (Emerson). WY WYTYCZYLISCIE SZLAK. Gratulacje i dzięki za wspaniałą relacje; pokazaliście piękno tego świata. Trzymam kciuki za kolejne wyprawy.

  8. przeczytałam obydwa opisy tej wyprawy, obejrzałam zdjęcia emanujące ciepłem i błogością, pachnące orientem i na chwilę oderwałam się od zimy za oknem. Lubię tu wracać, kiedy czuję niedobór energii, bo wasze uśmiechnięte twarze, niebo nad waszymi głowami i wiatr we włosach przenoszą mnie do lata.
    Czy jeśli zacznę szlifować umiejętności pływackie i osiągnę wystarczający poziom, będą szansę na dołączenie mnie do Waszej ekipy na, załóżmy, canyoning challenge 2018? „)

  9. oj, ale wam zazdroszczę! i to jeszcze w środku zimy! świetnie zorganizowana wyprawa, gratuluję 🙂

  10. Ciekawy rejon świata. Czy przy planowaniu podrozy posilkowliscie sie jakimis przewodnikami, np Lonley Planet? Gdzie szukac informacji o Omanie?

  11. Wspaniała relacja! Świetne zdjęcia, opisy krótkie i rzeczowe. Dzięki za inspiracje, kolejne ferie to będzie Oman 🙂

  12. Great blog and stunning pictures of a beautiful country. Really makes me want to pack hiking stuff and run away from the office in rainy, cold Norway 🙂

  13. nic tak nie poprawia nastroju jak jakiś energetyczny górski blog.
    w żołnierskich słowach potwierdzacie tezę, że dzięki pasji można tanim kosztem pokonywać granice kontynentów i mieć to czego inny wydający czasem setki tysięcy złotóweczek nawet nie zobaczą. Zresztą podobnie jak ja, nie mający dotąd pojęcia o kanioningu, który od tylu lat był gdzieś obok moich jaskiń czy górskich biegów.
    pozdrawiam i zaciekawieniem śledzę Waszą stronę na facebooku 🙂
    Sławek /KKW/

    PS. dilerzy Toyoty powinni ustawiać się do was w kolejce po sponsoring, po wasze doskonałe wyprawowe zdjęcia do salonów, prelekcje, autografy, itp.

    PS. z zniecierpliwieniem czekam na film z waszej arabskiej wyprawy

  14. Super mi się czyta jak ludzie tak dobrze o sobie piszą, potrafią współdziałać, wspierać się nawzajem, trzymać razem czy kochać.
    Czytając posta tego Wam najbardziej „zazdroszczę”– tego teamu. Zdjęcia piękne a relacja ascetycznie doskonała.

    Pozdrowienia z nad polskiego morza, dzisiejszy wschód słońca był prawie jak nad morzem arabskim.

  15. perełka!, kto by pomyślał że oman może być tak ciekawy i niedrogi w obsłudze.
    za rok zabieram rodzinę, wypożyczamy terenówkę i …

    dzięki za inspirację, pozdrowienia dla organizatorów i uczestników

  16. Krzysztof, zrób dla dzieciaków z 2b slajdowisko z wyjazdu do Omanu, pamiętam z jakim przejęciem przyswajały Twoje opowieści o Nepalu i Indiach.
    Z góry dziękuję w imieniu wszystkich rodziców naszej klasy  i deklaruję pomoc w organizacji

  17. Krzychu!
    Dobrze, że zebrałeś to wszystko do kupy i udekorowałeś zdjęciami.
    Choć byłam tam razem z Wami, to jak oglądam zdjęcia i czytam opisy, nie mogę uwierzyć, że istnieje takie piękne i spokojne miejsce…..Urzekło mnie tam wszystko: krajobrazy choć czasem takie surowo kamieniste, przyroda oazowa, architektura w jasnych kolorach ziemi, ludzie ze szczerą sympatią, ciekawością i chęcią udzielenia pomocy oraz takie przyziemne sprawy dla kanioningowca jak możliwośc biwakowania wszędzie, tania benzyna, tanie jedzenie, pozytywnie nastawione do kanionigowców społeczenstwo no i przede wszystkim: woda w pięknych kanionach! iii-haaaa!!!!!
    Wracam tam za rok z dziećmi 😉

  18. mając wczoraj wybór dobry film, książka lub Wasz blog sami wiecie co wybrałem :).
    Bardzo podoba mi się akcja extremalny mikołaj i będę ją chciał za wszą zgodą skopiować do Zamościa.
    jesteście fajnymi nie nadąsanymi ludźmi – zarażacie pasją i czyńcie to dalej.

  19. urzekająca przygoda, bardzo podoba mi się jakość którą prezentujecie i cena za którą podbijacie świat.

    jak mawia klasyk „serce rośnie”!

  20. podoba mi się to wasze szaleństwo – dawno nie czytałem tak konkretnego opisu. opis z Omanu jest tak inny niż ten podlinkowany z Australii, ze trudno uwierzyć ze to ten sam autor.

  21. wspaniałą relacja i wyjazd! – nie wiedzieliśmy z żoną czy wybrać na zimowe wakacje Oman czy Iran, dzięki Wam już wiemy :).
    czekamy na relację z kolejnego arabskiego kraju

    Adam i Irena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *